Aktualizacja: 20.06.2017
"Najważniejszy dzień 111394 roku"
Fantastyka, Nr 5 1984
Zbiór opowiadań "Najważniejszy dzień 111394 roku"

Kliknij aby powiększyć

O ósmej Rami uznała, że przyszła pora by zbudzić Barbara. Sączyła ostrożnie w umysł cichutki szelest, cichszy od odgłosu upadku płatka śniegu, potem podała szum nie głośniejszy niż dialog liści na drzewie. Barbara nie budził się, więc Rami zaszemrała niczym strumień omywający kamienia na swym dnie, ale gdy i to nie poskutkowało, zadzwoniła delikatnie. Rami bardzo kochała Barbara za nic na świecie nie chciała wyrządzić mu krzywdy. Wiedziała jednak, że zbyt długie, nazbyt delikatne budzenie może przynieść więcej szkód niż pożytku - Barbara obudzi się rozdrażniony, sam nie wiedząc dlaczego i wyładuje się właśnie na niej.

Dzwoneczek w mózgu Barbara zadzwonił jeszcze raz, trochę głośniej i Rami poczuła, że jej pan się budzi. Odczekała jeszcze chwilę i szepnęła:

Odgadł prędzej niż poczuł, że Rami wciąga na niego ubranie, podniósł zamknięte dotąd powieki i spojrzał na sufit, Cała płaszczyzna mrugnęła i zmieniła się w lśniącą lustrzaną taflę. Obrzucił uważnym spojrzeniem wydłużoną głowę bez jednego włoska, pozbawioną brwi płaską twarz z cienkimi kreskami powiek, wąziutkie usta prawie bez warg, mocno zaciśnięte. Od szyi w dół był ubrany w jednolicie karminową szatę. Leżała nieskazitelnie, wszystkie fałdki wyrównane i obciągnięte, ręce tak jak się nosi - palce wyprostowane, dłonie leżące płasko, wierzchem do góry. Stopy okrywały futrzane scharpetty. Barbara obrzucił jeszcze jednym kontrolnym spojrzeniem całą swą postać i pomyślał do Rami:

Natychmiast lustro zamieniło się w ekran, w którym zobaczył spód swojej żony - dolną połowę walca w kolorze ciemnego szafiru.

Odebrał jej spontaniczny przestrach i uspokoił się.

Ciąg dalszy do przeczytania w najnowszym zbiorze... W przyszłości być może "On Line"...