Aktualizacja: 20.06.2017
"Życie pisarza w trzynastu, bynajmniej nie pechowych, odsłonach"
Wywiad zamieszczony na stronach www.gildia.com . Autor : Greg K1ler

Urodzony w ubiegłym wieku, tworzy od 20 lat.

GK: Czym jest dla Ciebie fantastyka?

EuGeniusz Dębski: O, a miały być proste pytania i krótkie odpowiedzi! Aktualnie zawodem, nałogiem, formą wyładowania się i naładowania. Zaspokojeniem własnej próżności.

Dlaczego zacząłeś pisać właśnie w obrębie tego nurtu?

Fantastykę kocham od kiedy pamiętam. Nauczyłem się czytać wcześnie, gdzieś w piątym roku życia, a któryś z pierwszych utworów z tego nurtu musiał być tym, który mnie pchnął w jego odmęty. No to - pytam - co miałem pisać, skoro to najbardziej lubiłem czytać? A w ogóle zacząłem, żeby - naprawdę to było dość altruistyczne - było więcej gatunku na rynku. Dość naiwnie sądziłem, iż jego brak jest przede wszystkim wynikiem lenistwa ludzi, którzy mogliby to robić, a nie chcą. No bo skoro książki znikają z półek jak piwo z butelek, to co sprawia, że ich nie ma na rynku? Lenistwo. Zacząłem więc naprawiać świat, zacząłem od siebie, rozumując mniej więcej tak: "Jeśli wszyscy ludzie dobrej woli, miłośnicy fantastyki, chwycą w dłonie pióra - będzie jej do syta!" No i czy tak się nie stało?...

Czy istnieje utwór (ewentualnie temat), który zawsze chciałeś napisać, ale ktoś uczynił to wcześniej? Skomentuj wybór.

Sporo jest takich utworów. Niemal wszystko, co napisali Strugaccy, z "Piknikiem" na czele. Cały wczesny Lem. "Głowa Kasandry". Cała twórczość Martina, a zwłaszcza "Piaseczniki". No i "Ubik". Przede wszystkim "Ubik"... Kiedy mój młodszy syn miał już dwanaście lat, zorientowałem się, że ma inicjały takie jak Dick: F.K.D. (pomińmy pisownię imienia, Filip to Filip). Widocznie zadziałała podświadomość.

"Czarnoksiężnik z Archipelagu", tak, na pewno... A dlaczego? Już choćby z tego wykazu widać, że nie sort, nie konwencja mnie zachwycają. To są po prostu rzeczy świetne, wybitne, doskonałe - z fabułą, barwą, klimatem, pointą.

No i powiedzcie mi, dlaczego miałbym zazdrościć rzeczy miernych?

Czy posiadasz jakąś powracającą nieustannie ideę, pomysł, temat, który chcesz jeszcze opisać, lecz na razie brakuje Ci dystansu, doświadczenia życiowego, warsztatu?

Pomysłów mam furę, na pewno nie wszystko wykorzystam, ale nie mam... Zaraz, mam taką powieść, którą przerwałem siedem lat temu. Chyba brakuje mi odwagi, warsztatu i czasu. Ale było też takie opowiadanie, jedno z moich ulubionych, z którym chodziłem przez cztery lata w ciąży. A potem nagle wiedziałem, że już można, usiadłem i napisałem w tydzień. To jest "Manipulacja Poncjusza Piłata".

W czym upatrujesz przyszłość fantastyki? Czy uważasz, że za kilka, może kilkanaście lat straci ona rację bytu?

Na pewno nie straci. Może się odmieni, może inne trendy i nurty zdominują dzisiejsze fantasty czy cyber, ale na pewno nie skończy się, bo zawsze można wymyślić coś, czego jeszcze nikt nie wymyślił. Inaczej nie byłoby długopisów, komputerów i komórek.

Gdybyś miał wskazać utwór, który popełniłeś, ale teraz się go wstydzisz, który byś wybrał?

Nie wstydzę się żadnego. Niektóre są dziećmi mniej udanymi. W każdej wielodzietnej rodzinie są ładniejsze i brzydsze, spokojne i dynamiczne, mądre i głupie. Ponieważ jednak nie ukradłem nikomu pomysłu, nie agitowałem za żadną opcją polityczną, nie szkalowałem i nie namawiałem do szeroko pojętego grzechu, to niby czemu mam się wstydzić? Inna sprawa, że każdy swój tekst mógłbym co najmniej podliftować, jeśli nie napisać w dużej mierze na nowo.

Czy uważasz, że najlepsze lata w Twojej działalności artystycznej są już za Tobą? Innymi słowy, czy dzieło Twego życia można znaleźć na półkach księgarskich?

Nie, jeszcze czeka mnie kilka miłych chwil i czytelników - mam nadzieję - też. Są kraje nie spenetrowane, trochę ostatnio uderzam w Rosję... Pobawimy się, na pewno.

Czy masz literacki autorytet? Czego zdołał Cię nauczyć?

Wymieniłem je w punkcie trzecim. Pewnie dopisałbym jeszcze Wellsa, Verne'a, Peteckiego. Nie naśladowałem świadomie żadnego, ale musiałem, po prostu musiałem skubać z ich mądrości, języka i stylu. To nieuniknione.

Internet - użyteczne narzędzie promocji czy zabójca papieru?

Mam nadzieję, że jedno i drugie. Najchętniej już bym się przesiadł na e-booki, ale książka papierowa ma duszę i na pewno nie zaniknie.

Jak myślisz, które z Twoich cech charakteru pozwoliły Ci na stanie się znanym i lubianym?

Nigdy nie podpijam nikomu piwa. W miarę chętnie dzielę się swoim. (I to właśnie Genio, jak przystało na przedstawiciela złotego ABCD science fiction nie okazał zdziwienia przy tym pytaniu. Mistrzu! - przyp. GK)

Jakich manieryzmów lub niedoskonałości nie tolerujesz we współczesnej literaturze fantastycznej? Co należałoby napiętnować?

Ja nie znoszę prostej czy nawet prostackiej fantasy: rujmak, miecz, len, elf, kamień, lód, strzała, podpłomyk i bukłak. I nic poza tym. Wystarczy to oskubać ze scenografii, odebrać "artefakty", atrapy i butaforie i nie zostaje nic. Ale wali się tego na kopy i tony, bo ani nie trzeba specjalnie myśleć, ani specjalnie umieć. A i czytelnik też czasem przesadza w folgowaniu sobie: po się męczyć z SF, gdzie takie niemiłe słownictwo występuje: rok świetlny, ekliptyka, radar... A w fantasy? Koń, jaki jest, każdy wie. Wie też, co to puchar z magicznym napojem, co to zaklęcie, wiedźma... Na tym żerują Amerykanie, ale i rodacy zaczynają gonić mistrzów... Tfu.

Jaki czynnik przez lata motywował Cię do nieustannego warsztatowego treningu? W jakim stopniu były to pieniądze?

Na szczęście przez długie lata pisanie było tylko upierdliwym hobby, wtedy chodziło mi chyba o sławę. Potem było kilka takich lat, kiedy usiłowałem żyć z fantastyki. Niemoje najlepsze... Teraz znowu piszę i tłumaczę, bo "lubiem". Nie wiem, czy to jest po prostu nawyk, sposób na czas wolny?

Na zakończenie, powiedz jeszcze, czym byłbyś mile zaskoczony w naszym fantastycznym półświatku?

Dlaczego "półświatku"? Mam w tym gronie więcej znajomych i przyjaciół niż w całej reszcie spektrum ludzkości. I zaledwie kilku wrogów, może nawet jednego. Czy to zły wynik? Ilu kominiarzy może powiedzieć, że w ich gildii nie ma głupków i złodziei? Który biznesmen może się napić z każdym z klanu bez obawy, że obudzi się bez portfela i okradziony z pomysłów?



Hosting: NETinstal - Internet i telekomunikacja