Aktualizacja: 29.09.2017
KROK 4.

2000-11-16

2000-11-13

Pisarz SF na spotkaniu z czytelnikami broni swego prawa do hiperboli, do przesady jako chwytu literackiego. Podaje przykład: gdybym chciał zainteresować społeczeństwo domniemanym problemem lesbijek to najłatwiej to zrobić pisząc opowiadanie, w którym lesbijki opanowały świat. Nie jest to chwyt nowy czy jakoś szczególnie oryginalny, ale taki chwyt istnieje.

Po spotkaniu - porwanie przez komando lesbijek, jedną skądś zna, chyba strażniczka w markecie pod domem. Lesbijki oklejają jego ciało plastrami do depilacji i depilują. Piski, pomstowanie, przekleństwa, groźby. Potem trzy panienki kochają się.

- A ty co - myślisz, że tylko cię rozpalamy? Że zac chwilę jedna cię dosiądzie, a druga usiądzie na twarzy? A może jedna weźmie do ust, a druga da cycuszki do całowania? Albo jedna weźmie ci ptaka między piersi, a druga zbombarduje biustem buźkę?

Ogląda się na koleżanki. Chórem:

- Rozczaro-wa-a-a-a-nie!..

Śmiech.

Potem wzwód, pękają spodnie (?). lesbijki zaintrygowane. Niby odchodzą, ale są zainteresowane. Potem jedna wraca. Widzi pkoszmarną pałę, rozbiera się i wsiada na faceta.

Dobrze zrobiłem, pomyślałem, że oddzieliłem otwór komunikacyjny od pala konsumpcyjnego. Mogę teraz gadać sobie i jednocześnie podjadać sobie tę dziewuszkę. A ona jeszcze nawet nie wie, że jest pożerana. Tu, na Ziemi, samice są takie zadowolone z siebie, ciągle mają przed oczami modliszkę, nielicznego przedstawiciela fauny obcego mi i nie lubianego. Wrogiego i odrażającego. Jak świat światem, to samce pożerają niektóre samice.

To ja, słysząc o jakimś mordzie, na przykład w Kanadzie, leciałem tam, pożerałem ze dwie, trzy, czasem osiem kobiet, i uciekałem, zostawiając policję z komunikatem: ciał wszystkich ofiar nie odlnaleziono". A jak mieli odnaleźć, skoro bbiedy zboczeniec zamordował raz, a potem ja się podłączałem pod jego działania?! Chi-chi! Kuba Rozpruwacz /kiedy działał? 18-19 wiek?/, Micky Srebvrne Ostrze, Paramonow, Pastaszow, Mokry Drexler... To ja im nawkładałem dołożyłem na konta po kilkanaście ofiar.

Forma - jak to przekazać? - W dialogu - do kogo? Jak? W monologu wewnętrzmym? Mało dynamiczne. Jak sprzedać pointę: otwór komunikacyjny i pal konsumpcyjny, pal żywieniowy? Kołek?

__________________________________________________________________________________________________________

Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby aż tak się "wyszczerzać" na tym spotkaniu. Wprawdzie Wprawdzie szczerość w kontaktach z czytelnikami była elementem mojej filozofii ideologii - skoro wczepiłem się w podjąłem się zawód jęcia pisarza, skoro ludzie inwestują w moją produkcję, to należą im się maksymalnie szczere spotkania odpowiedzi, ale może bez przesady. Stąd, chętny czy nie, ale nie odmawiałem nigdy spotkańspotkań i promocji, a na spotkaniach starałem się być jak tylko to możliwe maksymalnie szczery. No, bez przesady, na pytanie czy zdradzam żonę przy każdej okazji odpowiedziałbym, że nie.

- ... Skoro więc widzę jakiś problem, i chcę o nim pisać zastanawiam się jak trafić z tym do czytelnika - mówiłem. - Czasem używa się hiperboli, starego jak świat chwytu - przesada, maksymalizacja. Biorę zatem jakiś problem, powiększam go do absurdu i prezentuję czytelnikowi jak gdyby nigdy nic, jakby było to coś normalnego. Niech sam pomózguje - uśmiechnąłem się miło do sali. - Jeśli więc piszę, że Afroamerykanie zawładnęli Ameryką, to nie jest to wyraz mojego strachu czy próba prekognicji, nie. Po prostu ja widzę problem w nadal istniejącym podziale na białą i czarną Amerykę i chcę na to zwrócić uwagę innych. Nie jest ta powieść wyrazem moich poglądów, nie jestem ani rasistą, ani członkiem Czarnych Panter. Gdybym napisał powieść, w której tylko lesbijki mogą wziąć udział w podróżach kosmicznych, to też nie znaczyłaby ona, że jestem lesbijką, ani że chciałbym nią być, ani że je potępiam.

Jedna z uczestniczek wstała i wyszła. Lesbijka?. Hałas odsuwanego krzesła zwrócił na nią uwagę niemal całej sali na nią. Gdy twarze zwróciły się z powrotem w moim kierunku, postarałem się bez słów skomentować wyjście tej dziewczyny. Udało mi się - rozległ się głośny śmiech, a potem oklaski. Często udawało mi się dobrze wykorzystać swoje jakieś tam umiejętności aktorskie. To był dobry moment na zakończenie spotkania.

- Dziękuję państwu - wstałem i klasnąłem kilka razy.

Podpisałem kilka egzemplarzy "Czarnej rozpaczy". Nie za dużo. Ale bywało i gorzej.

Podziękowałem Heriessie za udane spotkanie, zwyczajowo obiecałem jej, że wpadnę tu w każdej chwili, a sobie, że będę unikał jej księgarni. Wyszedłem na ulicę. Spacerek czy siedzenie w korku? Korek, zdecydowałem, posiedzę, podumam. Akurat zwalniała taksówka, podskoczyłem w jej kierunku, gdy stanęła wskoczyłem do wnętrza i powiedziałem do dziewczyny w szopie dredów za kierownicą:

- Pacific Line. Możesz dookoła, centrum na pewno jest zakorkowane i...

Drzwi odskoczyły, a gdy odwróciłem się do nich zobaczyłem tylko wsuwającą się do wnętrza wskoczyła jakaś kobieta szczupłą kobiecą dłoń z jakąś puszką w dłoni. Z dyszy aerozolu wstzreliła smuga wonnej mgiełki. Wonnej i mrożącej. Coś się takiego zrobiło, że nie potrafiłem utzrymać głowy w pionie. Zaczęła opadać do tyłu. Przed oczami przeleciał mi przód taksówki, odnotowałem, że kierowca wysunęła się niemal do połowy zwozu. Wiedziała, co się dzieje?! . Odwróciłem się do niej, żeby uświadomić, że wskoczyła do zajętej taksówki, ale była szybsza. Coś z wyciągniętej dłoni trysnęło mi w twarz, zZakrztusiłem się i zwaliłem w ciemność.

Odzyskując przytomność poczułem plamę chłodu na skórze w zgięciu łokcia. Poderwałem głowę pod wpływem niedobrego przeczucia, i miałem rację - igła już ulatywała w przestrzeń, chłodny wacik pocierał moją skórę. Szarpnąłem się, ale niewiele miałem wolności - dwa ruchy kończynami i głową wyjaśniły mi moje położenie. Przypięty pasami do solidnego szpitalnego łóżka. Pokój zwyczajny, sypialnia, olbrzymie owalne łoże. Dwa trema po obu stronach, miliony flakoników i słoiczków na nich. Dziewczyna ze strzykawką byłą tą samą, która podjechała taryfą pod księgarnię Heriessy. Nic dziwnego - szprycerka jakaś cholerna.

- Co robisz?.. - Na końcu języka miałem kilka precyzujących określeń, ale to ja byłem spętany, a ona miała strzykawkę.

Nie zainteresowało jej moje pytanie, spokojnie odsunęła się od łoża. Wyszła z pokoju! No, szlag by trafił?! Z całej siły napiąłem mięśnie nóg, z przyjemnością usłyszałbym trzask zrywanych opasek, ale to było tylko pobożne. Szarpnąłem rękami, potem skoncentrowałem się na prawej, na koniec, już zdyszany, spróbowałem z lewą.

Shit!

Porwanie. Zostałem porwany? Jezu, po cholerę? Co mi chcą zabrać - cztery tysiące z konta czy prawo do odwiedzin Jane? Czy...

O kurde! Baby! Same baby: w taryfie dwie, tu jedna z nich. Stop! Ta, co wyszła z saloniku przy księgarni? Naraziłem się lesbisiom?! No nie! NIE!!

Weszły przez drzwi. Jedna - ta, co wpijała mi się w żyłę, drugiej nie znałem. Ogolona, ale kształtna czaszka. Czy może usiłuje pokazać, że jest tą męską częścią związku? Całe stada kolczyków - po kilka pięter w małżowinach usznych, kuleczki w nozdrzach, jedna nad brwią. Pewnie kilka jeszcze pod ubraniem, skórzanym, oczywiście: kółeczko w pępku, może w wargach sromowych?

Byłem pewien, że podejdą do mnie i się zacznie - jedna pogłaszcze po głowie, pocałuje przelotnie, kusząco, zwodniczo, i ucieknie, druga - jedną rękę wsunie w rozcięcie swojej bluzki i zacznie się głaskać po piersi, wysuwając namiętnie język, którym omiatać będzie swoje pełne wargi. Ewentualnie którać któraś wsunie dłoń w moje spodnie i zacznie się znęcać.

Przygotowałem się. Nastawiłem. Zaparłem się w sobie..

A one przemaszerowały przez pokój i zaczęły się całować przy łożu. Dłoń z pomalowanymi na czarno paznokciami spoczęła, jak się to mówi, spoczęła, na kształtnej dupce tej ogolonej, druga - co widziałem mimo że włażściwie przylgnęły do siebie - wśliznęła się pod skórzaną koszulę i masowała jej pierś. Zaparłem się jeszcze mocniej.

Odwróciłem na chwilę wzrok. Mlaskały, ścierwa, pomrukiwały i krótko posykiwały, widocznie gdy pieszczoty przybierłały na ostrości, przechodziły w silne karesy - za mocno uszczypniętTy sutek, przygryziona warga, pociągnięty kolczyk, paznokietki wpite w skórę. Usłyszałem jak stęknął materac pod ich ciałami, zaszeleściła jedwabna czy jakaś tam, grunt że połyskująca kapa, pisnęła skóra koszuzsuli, po której przejeachała rozgorączkowana spocona dłoń.

Nie wytrzymałem, ootworzyłem oczy i odwróciłem głowę w ich stronę. Z doświadczenia wiedziałem, że W końcu, to, co się widzęi podnieca mnie mniej, niż to, co sobie sam projektuję, wyświetlęam w mózgu. I rzeczywiście - nic się właściwie niezwykłego nie działo. Ta pielęgniareczka ( - Sandro-o-o... Och! - jęknęła do niej ta w skórze i z ćwiekami., Wwięc miała na imię wyszukanie: Sandra ) - ssała sutek swojej przyjaciółki, a obrączka w sutek wszczepiona co jakiś czas cicho dzwoniła jej na zębachz. Raczej śmieszne, niż podniecające. Jedna ręka Sandry uogniatała drugą pierś, a druga już orała kępkę włosów na podbrzuszu przyjaciółąki. Ta, z kolei, choć wyglądem sugerowała mocniejszą istotę, dawała się pieścić, nic w sumie nie przedsiębiorąc w zamian. Zalediwie tarmosiła włosy Sandry, głaskała ją po głowie, ale przed wszystkim prężyła się, wyginała, napinała mięśnie i konsumowała. Konsumowała pieszczoty.



Hosting: NETinstal - Internet i telekomunikacja